W świecie nowych technologii, masowej produkcji
powtarzalnych przedmiotów coraz mniej jest miejsca na tradycyjne rzemiosło.
Wiele starych zawodów odchodzi w niebyt. Mało kto z nas, zastanawia się nad
tym jak powstał wyrób, kto i ile spędził nad nim czasu, ile włożył
serca, teraz wszystko wydaje
się być w zasięgu ręki, „od zaraz”...
W mojej
pracowni wciąż hołubi się starym kamieniarskim tradycjom. Na przekór
powszechnym trendom, wciąż odnajduję radość w procesie tworzenia. Mozolne
etapy wykuwania skończonego dzieła z nieforemnej bryły kamienia są zawsze
przygodą. Każda praca jest wyzwaniem, któremu trzeba sprostać, a im
trudniejsze zadanie, tym większa satysfakcja na koniec. Może to dziwaczne,
kiedy tyle w około odlewów z betonu czy konglomeratów, ale na szczęście
jest jeszcze garstka ludzi, którzy cenią
sobie kunszt rzemieślnika, czy piękno i trwałość naturalnego kamienia.
Dla wielu nie bez znaczenia jest fakt, że każdy z wyrobów mojej pracowni
jest niepowtarzalny a stworzenie indywidualnego projektu przy współpracy
zamawiającego jest zupełnie naturalną koleją rzeczy.
Stylistyka
moich prac jest również efektem poszukiwania u źródeł. Pełnymi garściami
można czerpać ze starych mistrzów. Szczególnie inspirują mnie klimaty
starej Toskanii, czy Prowansji. Tam tradycje są wielkie, a kamienne dekoracje
są nieodłączną częścią każdego krajobrazu. Zaciszne miasteczka usiane
są małymi, romantycznymi fontannami, i prawie w każdym detalu zaklęte jest
jakieś piękno. To świat od wysmakowanej prostoty po misternie rzeźbione małe
dzieła sztuki. Kamień był ogólnie dostępnym, trwałym budulcem, użycie
go było wyborem zupełnie naturalnym. Bo przecież tak wiele śladów kunsztu z odległej
przeszłości zachowanych jest w niemal nienaruszonym stanie, właśnie w
kamieniu. Osobiście uważam, że wiele z tych kamiennych dekoracji również przez to, że czas odcisnął na nich swe piętno ma jeszcze zupełnie inny,
niematerialny wymiar. Lubię odtwarzać rustykalne faktury, wyślizgane
setkami rąk krawędzie, naturalną, nałożoną deszczem patynę. Nie jestem
zwolennikiem impregnacji kamienia, jeśli nie jest to konieczne, uważam, że
dobrze jest pozostawić sprawy własnemu biegowi, pozwolić się kamieniowi
zestarzeć. Często wyręczam czas, i zupełnie nową rzecz, po kilku zabiegach
zamieniam w "prawdziwą" staroć. Uwielbiam, kiedy na brzegu fontanny rozgości
się mech, a całość dosłownie zrośnie się z ogrodem. To są smaczki,
których nie kupimy w sklepie, a każdy wie, że diabeł tkwi w szczegółach...
<
Przejdź do galerii >